Zasady wychowania narodowego - Balicki Zygmunt.pdf

(854 KB) Pobierz
Zygmunt Balicki.
Zasady wychowania
narodowego.
Referat, przedst&wionY na Polskim K o n g re sie Pedagogicznym
we Lwowie dnia 1 listop ad a 1909 r.
Przejrzany oddruk z „Przeglądu Narodowego” .
Warszawa.
Druk Edwarda Nicza i S-ki, Nowy-świat 70.
Polski K o n g res Pedagogiczny, bardziej niż jakikolw iek
inny, rozpoczynać powinien swe obrad y z poczuciem w iel­
kiej odpowiedzialności, ciążącej na nim wobec przeszłości
i przyszłości narodu. W obec przeszłości — gdyż ma on za
sobą wspaniały dorobek Komisyi Edukacyjnej, przekazany
nam jako testam ent odradzającej się P olsk i, któremu nietyiko
sprostać należy, ale i rozwijać go trz e b a równie konsekw en­
tnie jak samodzielnie; wobec przyszłości —gdyż ciąży na nim
część olbrzymiego zadania, które p o leg a nietyiko na w y ch o­
wywaniu ludzi, nietyiko na wychowywaniu obywateli kraju,
chcących i umiejąc3^ch służyć sprawie publicznej, lecz — co
najważniejsza— na wychowywaniu narodu samego, jak o je d ­
nolitego, potężnego organizmu, pow ołanego do spełnienia
wielkich zadań dziejowych, które go czek; ją.
W ychow anie człowieka, wychowanie obywatela, w y ch o ­
wanie narodu— oto trójjedyne zadanie, które staje przed każ-
dem pokoleniem wychowawców, bez względu na to, na j a ­
kiem polu działać im przychodzi. ■
Przeu kongresem pedagogicznym zadanie to nie s ta je
w całej rozciągłości i w całym swym ogromie. W udziale
przypada mu przedewszj^stkiem tech niczn a jego strona, ro z ­
legła dziedzina zagadnień specyałnych, stanowiących w ogniu
doświadczenia wypalone cegły, z k tóry ch się wznosi ginach
wychowania narodow ego, zagadnień, dostępnych tylko siłom
fachowym, uzbrojonym w należytą po temu kompetencyę.
A le praca ta, ja k i praca wychowania samego, powinna by ć
przeniknięta jed ny m duchem—duchem narodowej myśli, uczu­
cia i woli, ożyw iającym każde poczynanie, każdy krok i czyn,
aczkolwiek w sw em ciągłem w cielaniu się duch ten nie da
się może ująć w suche przepisy postępow ania, ani w form u­
ły, ani w rezolucye. Temu duchowi wychowania narodow e­
go powinno być poświęcone słowo w stępne przy otw arciu
każdego kongresu pedagogicznego polskiego.
W ychow anie człowieka, w ychow anie obywatela, w ycbo- *
wanie narodu całego! To znaczy — w porządku doniosłości
zadań; wychowanie rodzime] duszy narodu w każdem w stę-
pującem w ży cie pokoleniu, w ychow anie jego instynktów
społecznych, w reszcie wychowanie ch arakteru w jednostkach.
4
O kreślenia ogólne, ja k wychowanie w duchu narodo­
wym, wychowanie patryotyczne, wystarczać m ogą tylko wte-
dy, gdy się przeciwstawiają pojęciom i stanom przeciwnym
w ychow ania wynaradawiącemu lub beznarodowemu. W dzia­
łalności budującej — a ta k ą w samem swem założeniu musi
być każda zdrowa działalność wychowawcza — określenia te
s ta ją się ogólnikami, w k tó re dopiero należytą treść wcielić
należy.
"Można wychować m łod e pokolenie w egzaltacyi dla oder­
w anego pojęcia Polski, a nie dać mu podstaw patryotyzmu;
m ożna wszczepić mu jak najobszerniejsze w iadom ości zdz S
dziny języka, historyi i literatu ry polskiej, a n ie dać mu wy­
chow ania narodowego; w tych bowiem p o jęcia ch mieści się
cały św iat duszy, leżący poza umiejętnością i wiedzą, świat
rów nie niedostępny dla beznarodowo, choć popolsku, wy­
chow anego młodzieńca, ja k je st nim dla cudzoziemca, cho­
ciażby posiadał całą dla P o lsk i sympatyę, znał dokładnie jej
ży cie przeszłe i teraźniejsze i przejęty był współczuciem dla
iej losów .
Wychowanie narodow e wymaga od jed nostki innego
stosunku do Ojczyzny, niż jak o do czegoś, co na zewnątrz du­
szy naszej istnieje, przy c a h m pragnieniu d o b ra tej Oiczyzny
i potępianiu wszystkiego, co w nią godzi D u sza polska nie-
tylko nosi Ojczyznę w ew nątrz siebie, ale czu je się również
w ew nątrz niej, wszystkimi swymi splotami z nią zespoloną
i zlew a całkowicie swą osobow ość z iej jaźnią,—-a taki zwią­
zek tylko wówczas utrw alić się może, gdy pokład y instynktu
narodow ego sięgają do g łęb in przeszłości o jczy stej.
„Od chwili—mowi A . Comte — gdy się poznaje, że si$
ma wspólnych przodków, gdy się wie o tych zmarłych, któ­
rzy nami rządzą, od tej chwili ma się O jcz y z n ę”! <Dzieje
narodu powinny być wietcowem wykonywaniem testamentu,,
pozostaw ionego przez ty ch , którzy nadali narodow i swemu
osobow ość między innymi narodami w postaci państwa i na­
kreślili drogi jego przyszłości
Woła zm arłych przodków
oży^wia i zapładnia w olę żyjących: trzeba, żeb y się ona speł­
niła, a wtedy spełnią się dziejowe zadania narodu. Żywe
obcow anie ze zmarłem) pokoleniam i—oto czem powinna być
h isto ry a ojczysta dla m łodzieży, jeżeli ma by ć rzeczywistą
pudstaw ą je j patryotyzmu, zadatkiem ścisłego zespolenia je j
z tą Ojczyzną, która była, je st i będzie.
„Historya narodu zapisana je st żywemi głoskam ' w du­
szach obywateli—mówi je d e n z myślicieli m łodszego pokole­
nia, Ludwik P osadzy1
). Sięgnąw szy w g łąb duszy, może
każdy obudzić w sobie te uczucia, które w strząsały dawne-
mi pokoleniami. A lbow iem każdy człowiek je s t stworzony
lia cbraz i podobieństw o społeczeństwa, w którem żyje, i n o ­
si w sobie jeg o rysopis. Kto umie genezę tego rysopisu
w sobie wyczytać, posiada rzadki dar intaicyi historycznej”.
Rozwijać w m iodem pokoleniu tę intuicyę historyczną, k azać
mu przeżywać w espó z narodem je g o dzieje, na pam iętni­
kach odtwarzać ważni ajsze ich m om enty, obrazować z całą
p'astyką życie, obyczaje i wierzenia, zawody i nadzieje p o ­
koleń minionych i na tem tle ryć w je g o duszy wiekowy t e ­
stament narodu;— to nietylko coś w ięcej, to zupełnie co in n e ­
go, niż uczyć chronologii i wyliczać wypadki dziejowe.
Związek ze zmarłymi obeimował niegdyś związek z z ie ­
mią, w której prochy ich spoczęły
A nalogiczne zespolenie
krajoznawstwa z historya łączyć winno w umysłach młodzieży
przyrodę rodzimą i ziemię ojczystą, g ro b y
Drzodków,
ślady
dawne] kultury i.z a b y tk i przeszłości, ludzi żyjących z ich c e ­
chami dziedziczności plemiennej, ich zabiegi gospodarcze, d o ­
robek cywilizacyjny, walki i troski dzisieisze— w jeden w y ra­
zisty obraz P olski. I znowu takie poznaw anie kraju—to zu­
pełnie coś m nego, niż geografia form alna ziem polskich i su ­
che wiadomości o stanie kultury na ty ch z'emiach.
Łącznikiem pokuleń i żywem ogniw em , wiążącem sp ół-
czesnych w naród, jest mowa o jczy sta. Młodzież powinna
czuć i wiedzieć, że język, którym m ów i, służy nietylko do
wyrażania myśli w najłatwieiszei dla P olaka formie, ale do
wyrażania duszy narodu, że w n:m, ja k w zwierciadle, od bi­
ja ją się: jeg o dar spostrzegawczy, m etody myśli, charakter
uczuć i wogóle te szczególne cechy, które nadają sw oistą
postać duchowej je g o indywidualności. W ścisłości jęz y k a
! mowy leżą zadatki prawdy, tkwiące w umysłowości narodu.
Słusznie też powiedziano, że „język narodow y jest tem do­
skonalszy, im trudniej w nim kłam ać”. Na mowie ojczystej
młodzież uczyć się powinna tej p rostoty i prawości orzeczeń,
która nie znosi ani dwuznaczności, ani rozciągliwości p o jęć,
ani umysłowego szalbierstwa. D osad n ość, trafność i jęd rność
wyrażeń jest n ajlep szą ochroną przed wielomównością w s ło ­
wach, tą cechą umysłów małych, która tak łatwo rodzi w ielo-
mówność w czyn ach — cechę charakterów małych. Jed n a je s t
obu tych wad natura: nagromadzanie danych bez treści, nie
dających m ateryału do wniosków— te g c początku w szelkiego
celowego działania. Dlatego zw ięzłość mowy jest bezw ied-
nem ćwiczeniem zdolności do czynu. Zaprawiajmyż młodzież
') W sw ej książce: „O p o s ł a n n i c t w i e n a r o d ó w e u r o ­
p e j s k i c h . P o m y s ł y d o f i l o z o f i i d z i e j ó w F r a n c y i, N i e ­
m i e c i P o l s k i ”, Ino w ro cław , 1909
Zgłoś jeśli naruszono regulamin