b13.pdf

(174 KB) Pobierz
BIULETYN INFORMACYJNY
ODDZIAŁU
WARSZAWSKIEGO PTT
im. Mieczysława Karłowicza
Nr 13 (2)
Warszawa, kwiecień 2007 r.
śyczenia Radosnych Świąt Wielkanocnych wypełnionych nadzieją
budzącej się do Ŝycia wiosny i wiarą w sens Ŝycia.
Pogody w sercu, radosnego, wiosennego nastroju, serdecznych spotkań
w gronie rodziny i wśród przyjaciół
składa
Zarząd Oddziału
Nasze najbliŜsze spotkania odbędą się w terminach:
19 kwietnia; 10 maja; 24 maja
Przygotowany jest interesujący program. Zapraszamy!
Sekretarz Oddziału
Małgorzata Muszyńska
Wielkanoc na Łemkowszczyźnie
Czas obrzędów Wielkanocnych na Łemkowszczyźnie rozpoczynała niedziela
palmowa zwana "kwitną nedilą".
Święcono
wtedy w cerkwiach palmy, wiązane
z gałęzi obsypanych baziami. Były one później wykorzystywane np. jako lekarstwo w
leczeniu ludzi i zwierząt lub podkładano je by przynosiły szczęście pod przyciesie
- pierwszy wieniec zrębu - nowo budowanego domu.
Wielki Czwartek był dniem pamięci o zmarłych, w ten dzień wedle wierzeń, po
świecie
błąkały się dusze zmarłych. Łemkowie odwiedzali groby swoich bliskich a na
cmentarzu ksiądz odprawiał naboŜeństwo za dusze zmarłych. Na polach palono
ogniska, które miały przypominać o
śmierci
Judasza, z ognisk tych przynoszono do
domów płonące głownie, zapalając w domach nowy ogień.
W Wielki Czwartek w cerkwiach nie uŜywano juŜ dzwonów, zastępowały je kołatki.
Dla starszych Łemków czas po zachodzie słońca, był początkiem postu
ścisłego,
który trwał aŜ do niedzieli. Kobiety rozpoczynały malowanie
pisanek,
wchodzących
tradycyjnie w skład "święconego". W czasie
świąt,
dzielono się nimi przy składaniu
Ŝyczeń
a dziewczęta w drugi dzień
świąt
wykupywały się nimi od polewania wodą.
Wielki Piątek był czasem czuwania, rozpalano wtedy przy cerkwiach ogniska, przy
1
których chłopcy czuwali aŜ do niedzieli.
W Wielką Sobotę pod wieczór lub w niedzielę z rana przynoszono do cerkwi jadło
do
święcenia.
W koszyku kobiety niosły wędlinę, chleb, jajka, chrzan, sól, natomiast
męŜczyźni przynosili specjalnie na tą okazję upieczony chleb - "paschę". Był to duŜy
bochen, dochodzący do 80 cm
średnicy,
wypiekany z mąki pszennej i
Ŝytniej,
posypany z wierzchu makiem. Po poświęceniu pascha nabierała właściwości
szczególnych; uŜywana była min. w celach leczniczych lub "chroniła" przed skutkami
burzy i gradu.
Po powrocie z cerkwi, gospodarze wraz ze "święconym" obchodzili chyŜe trzy
razy dookoła, od prawej strony do lewej, co miało "chronić od złego" zarówno
sam budynek jak i jego mieszkańców oraz ich dobytek.
Z samego rana w pierwszy dzień
świąt,
Łemkowie chodzili nad rzekę aby zobaczyć
ryby; według tradycji kto w ten dzień zobaczył w wodzie rybę, był zdrów jak ryba
i czekało go wielkie szczęście. Po naboŜeństwie, często oddawano się zabawom
oraz przesądom. MłodzieŜ po wyjściu z cerkwi wspólnie urządzała sobie róŜne
tradycyjne zabawy połączone ze
śpiewami
i tańcem.
Drugi dzień
świąt
czyli poniedziałek wielkanocny zaczynał się juŜ dla młodych
chłopców przed
świtem,
był to czas robienia dowcipów, często bardzo złośliwych
- zdarzało się znaleźć rano wóz na dachu chałupy, pług w studni czy zamalowane
wszystkie okna w chyŜy by gospodarze nie wiedzieli czy jeszcze jest noc czy juŜ
dzień. Oczywiście ten dzień to równieŜ tradycyjne oblewanie wodą. Wszystkie panny
musiały zostać zlane wodą z wiader a często nawet ku uciesze gawiedzi nie
uŜywano wiader tylko wrzucano je bezpośrednio do rzeki lub stawu.
Jak to dawniej w Krościenku bywało
6 kilometrów od Szczawnicy znajduje się Krościenko. Choć dziś trudno w
to uwierzyć, do tej niewielkiej miejscowości jeszcze przed I wojną
światową
na kurację wodami przyjeŜdŜali goście z całej Polski.
Dziś nad krościeńskimi zdrojami nie czuwa nadzorca, a szczawy nie podają ubrane
w góralskie stroje urodziwe panny. Nie ma takŜe kortów tenisowych i góralskiej
kapeli, która kiedyś przygrywała odpoczywającym przy
źródłach
gościom. Brakuje
parku miejskiego, budek do kąpieli oraz raków w Dunajcu. A jeszcze niedawno...
Krościeńskie wody były niezastąpione w leczeniu gorączek zgniłych, krwotoków,
Ŝółtaczki,
suchot płucnych oraz zatkań wątroby. Właściwości wody „Stefan”, jednej
z pienińskich szczaw, wychwalał na początku XX w. doktor Stanisław Lewicki,
przekonując,
Ŝe
to „bardzo dobry napój dietetyczno-leczniczy, działający
zapobiegawczo przy naszym odŜywianiu się mięsem... pod wypływem podawania
wody krościeńskiej ustrój zostanie wyługowany z najrozmaitszych materii w nim
zalegających”. Przez wiele lat wody z Krościenka były niezastąpionym antidotum na
przewlekłe nieŜyty oskrzeli, rozedmę płuc, a nawet gruźlicę. Raczyły się nimi osoby
cierpiące na schorzenia dróg moczowych i kamienie nerkowe. Do
źródeł
„Michaliny”,
„Stefana” oraz „Dzikiego
Źródła”
(dziś nazywanego przez mieszkańców Krościenka
„Maria”) od rana ustawiały się kolejki kuracjuszy.
2
W połowie XIX w. Henryk Gross, po uzyskaniu pozytywnych opinii na temat
właściwości leczniczych krościeńskich wód, rozpoczął inwestycje. WzdłuŜ drogi
do „Michaliny i Stefana” powstał pensjonat z salą gościnną oraz budynek do celów
zabiegowych. W tym ostatnim stało kilka wanien, w których woda do kąpieli
podgrzewana była od 8 do 36 C. Budynek zdrojowy rozebrano w 1894 r.
Krościeńskie zdroje miały swojego nadzorcę – osobę, która dbała o
źródła
i przylegający do nich las. Dojazdu do
źródeł
chronił szlaban. Na ul. Zdrojowej wsiała
tablica zakazu przepędzania bydła. Pierwszym straŜnikiem „Michaliny i Stefana” był
Klamerus, ostatnim - Józef Tokarczyk zwany DrąŜkiem. By napić się szczawy, trzeba
było nadzorcę zdroju prosić o klucz.
Pierwszymi kuracjuszami byli ubodzy
śydzi,
którzy ze względu na niskie ceny
usług i wolne pokoje, zamiast Szczawnicy wybierali Krościenko. W latach 60. XIX
w. pieniński kurort odwiedzają goście z całej Polski. Zimne kąpiele były dodatkową
metodą leczniczą, promowaną w Krościenku. Sprzyjał jej spokojny, płytki,
o kamienistym dnie Dunajec. W lecie temperatura wody wahała się od 13 do 15 C.
Zimna kąpiel miała leczyć gośćca i choroby skóry, a takŜe uspakajać nerwy. W 1911
r. nad brzegiem Dunajca pojawiły się budki do kąpieli. Prawdziwym hitem stała się
w połowie XIX w. kuracja
Ŝętycowa.
Wypróbowana w Europie sto lat wcześniej, była
skutecznym
środkiem
dla gruźlików i chorych na oskrzele. Kuracjusze pili mleczny
napój na czczo, z niewielką ilością krościeńskiej szczawy. Opłata za taksę
klimatyczną była jednocześnie opłatą za szczawę. Za 7-dniowy pobyt w Krościenku
kuracjusz płacił około 10 zł. By dostać wodę, trzeba było pokazać kobietom
nalewającym szczawę kwit z opłaty. Jak wspominają mieszkańcy, w głównym
pomieszczeniu zdrojowym za barierką stały dwie dziewczyny w strojach góralskich,
które czerpakiem nalewały wodę do szklanek i dzbanków. Wyjątkową atrakcją
krościeńskich zdrojowisk były koncerty miejscowych muzykantów. Występów górali
domagali się sami goście. W lecie 20-osobowy zespół występował 3 razy w tygodniu:
w
środy,
soboty i niedziele. Dyrygował nim Jan Mikołajczyk. Jednym z najczęściej
zamawianych przez kuracjuszy utworów była „Poczta w lesie” - solówka grana przez
Franciszka Koterbę. Muzyków wynagradzała gmina. Za koncert otrzymywali oni
po 2 zł.
Wody krościeńskie w latach 1903-1906 były wysyłane do wszystkich klinik
uniwersytetu krakowskiego i lwowskiego. Szczawa z Pienin rozchodziła się po całej
Europie. Eksport z Galicji w najlepszym okresie wynosił 40-50 tys. flaszek rocznie.
Przez pewien czas głównym problemem Krościenka była niewystarczająca baza
noclegowa. W pierwszym, otwartym w 1923 r. pensjonacie mogło się zatrzymać
zaledwie 20 osób. Dopiero w latach 30. powstała willa „Hanka” i „Luna” oraz „Granit”.
Ten ostatni długo był uznawany w Krościenku za symbol absolutnego luksusu, być
moŜe dlatego,
Ŝe
zatrzymywali się w nim tylko zamoŜni goście. Przed II wojną
światową
umywalka w pokoju była prawdziwym rarytasem.
Kąpiel w Dunajcu, łowienie raków, przejaŜdŜki doroŜkami i wycieczki na Trzy
Korony były ulubionymi rozrywkami kuracjuszy do czasu otwarcia parku miejskiego.
Centrum wypoczynku dla gości otworzył w 1902 r. Hammerschlaga, a główną jego
atrakcją był kort tenisowy. Tak było kiedyś, a co z tego zostało do dzisiaj?
3
Nowe przepisy dla kierowców na Słowacji
Z dniem 1 listopada 2006 r. weszła na Słowacji w
Ŝycie
nowa Ustawa nr 578/2006
dotycząca wymaganego stanu technicznego i obowiązkowego wyposaŜenia
samochodu.
Kontrolowane przez policję będą:
hamulce; rura wydechowa; wydzielanie spalin;waŜność badań technicznych; układ
kierowniczy; ustawienie świateł i kierunkowskazów; koła samochodowe; stan opon;
amortyzacja; podwozie.
Do obowiązkowego wyposaŜenie samochodu osobowego naleŜą:
zapasowe bezpieczniki elektryczne, jeŜeli są uŜywane w instalacji elektrycznej
danego samochodu; zapasowe Ŝarówki, po jednej sztuce z kaŜdego rodzaju;
podnośnik samochodowy; klucz do demontaŜu kół samochodowych; koło
zapasowe; linka holownicza; trójkąt ostrzegawczy; kamizelka odblaskowa, która
musi być umieszczona w kabinie pasaŜera, a nie w bagaŜniku; apteczka
samochodowa
WyposaŜenie apteczki samochodowej:
Gaza hydrofilna, składana sterylna 7,5 x 7,5 cm 10 sztuk
Roztwór dezynfekcyjny Ajatin - jodyna 50 ml 1 szt.
Ustnik do sztucznego oddychania 1 szt.
Folia izotermiczna 1 szt.
Chusta trójkątna 2 szt.
Rękawice ochronne (gumowe) jednorazowe 1 para
Chusta foliowa 20 x 20 cm 1 szt.
Plaster, szeroki 1,25 cm 1 szt.
BandaŜ sterylny 4 szt.
Kompresy hydrofilne, sterylne 10 x 15 cm 1 szt.
Kompresy hydrofilne, sterylne 6 x 5 cm 1 szt.
Opaska gumowa 70 cm 1 szt.
Opaska elastyczna 6 x 4 cm 1 szt.
Plaster opatrunkowy 8 x 4 cm 10 szt.
Agrafki 4 szt.
NoŜyce 1 szt.
Plastikowy pojemnik apteczki do transportu 1 szt.
Przed podróŜą samochodem na Słowacji polecamy sprawdzenie wyposaŜenia samochodu
i uzupełnienie brakujących rzeczy. Unikną Państwo nieprzyjemności podczas podróŜy
i niepotrzebnego płacenia mandatów. Wprowadzono teŜ obowiązek jazdy na
światłach
mijania przez cały rok.
Opracowanie, redakcja i skład: Zbigniew Muszyński
4
Zgłoś jeśli naruszono regulamin