Wereszycki Henryk_Hotel Lambert i obóz Białych przed wybuchem powstania styczniowego [Przegląd Historyczny_1959_Tom 50_Z. 3].pdf
(
3291 KB
)
Pobierz
H E N R Y K W E R E SZ Y C K I
Hotel Lambert i obóz Białych przed wybuchem
powstania styczniowego
Wojna krymska, a potem wojna włoska 1859 r. przyspieszyły dojrzewa
jące w Rosji, Prusiech i Austrii przemiany polityczne, a wraz z nimi zmie
niło się bardzo istotnie położenie społeczeństwa polskiego w e wszystkich
trzech zaborach. Okres reform rozpoczęty w tedy w państwie carów, dał
także ziemiom zaboru rosyjskiego możność ogólnego obudzenia życia spo
łecznego i narodowego. Objęcie regencji przez ks. Wilhelma otwiera w pań
stwie pruskim nowy okres, tak zwaną erę liberalną. Ziem ie zaboru pru
skiego korzystają z tej zmiany systemu rządów, która daje im sposobność
odnowienia postulatów narodowych i ośmiela do ponownego rozwinięcia
działalności społeczno-gospodarczej. Wreszcie Galicja pozbawiona wszel
kiej możliwości życia politycznego w erze Bacha, od razu odczuwa nowe
możliwości, jakie się otw orzyły w całym państwie habsburskim po za
łamaniu się absolutyzmu. Rok 1861 w całej już pełni ujawnił te zmiany.
Sejm pruski jest widownią ostrych debat w sprawach polskich, we Lw ow ie
zbiera się pierwszy sejm krajowy, a równocześnie Królestwo jest w idow
nią wypadków, które fascynują nie tylko całe społeczeństwo, ale działają
na wyobraźnię Europy.
A jakąż rolę odegra w tym momencie emigracja polska? Czy będzie
to rola kierownicza, jak bezpośrednio po upadku powstania listopadowego?
Czy od niej jak w przededniu powstania 1846 r. w yjdzie inicjatywa i kie
rownictwo nawet ruchu krajowego? Czy też spełni rolę pomocniczą,
jako instrument polityki krajowej, od w oli i kierownictwa kraju uzależ
niony?
Jeszcze w czasie w ojn y krymskiej wydawało się, że na em igracji leży
ster spraw krajowych. Możliwość jakiegokolwiek działania politycznego
istniała w tedy tylko na emigracji. W tedy rolę kierowniczą w narodzie
spełniało wychodźstwo. D ożyli tej w ojn y epigoni powstania listopadowego;
jeszcze naczelne nazwiska W ielkiej Emigracji pozostały te same, działał
Czartoryski, Dembiński i Barzykowski, działali Lelew el, W orcell, Heltman
i Mierosławski, jeszcze świeciło wśród żyw ych nazwisko Mickiewicza. A le
szara masa wychodźstwa była już zużyta i dlatego zawód w ojny krymskiej
był ciosem dotkliw ym dla całej emigracji.
W kraju wojna krymska nie została odczuta jako klęska, przeciwnie,
je j następstwa przyniosły wychowanemu pod Paskiewiczem pokoleniu
właśnie pow iew wolności. T o nowe pokolenie nie pamiętało już klęski
HOTEL LAM B E RT I OBÓZ B IA ŁY C H
515
powstania listopadowego, czuło siłę młodości i pragnęło całemu społeczeń
stwu narzucić swój sposób myślenia i działania, nie oglądając się na inspi
racje przychodzące z emigracji.
Nie mamy możności na tym miejscu przedstawienia całości wzajem
nych stosunków kraju i em igracji w latach poprzedzających powstanie
styczniowe. Opierając się na archiwaliach Hotelu Lambert chcemy ogra
niczyć się do jednego odłamu społecznego i zbadać, jak układały się wtedy
stosunki między organem kierowniczym prawicy emigracyjnej a prawicą
społeczną w kraju. Sądzimy, że pod tym względem właśnie ciekawe są
lata poprzedzające powstanie, ponieważ w czasie jego trwania wypadki
niejako same narzucały poszczególnym ośrodkom ich zakres i możliwości
działania 1
.
Jeszcze pod koniec roku 1859 otoczenie ks. Adama Czartoryskiego
trwało w dotychczasowych sposobach działania, widząc w akcji dyploma
tycznej istotę swoich możliwości. B ył to w dziejach stosunków między
narodowych okres, kiedy nie było żadnych trwałych związków między
poszczególnymi państwami; nie było już dawnego sojuszu państw rozbio
rowych, a związek między mocarstwami zachodnimi był również już bar
dzo rozluźniony. Każda inicjatywa na terenie dyplomatycznym miała
w tych warunkach mniejsze czy większe szanse na powodzenie. A le aby
na forum dyplomatycznym mieć jakikolw iek głos, trzeba było mieć po
parcie jakiejś siły. Dla działań Czartoryskiego mogła to być wyłącznie
postawa czynników krajowych. W Prusiech i Austrii politycy polscy m ieli
niejaką szansę wywierania w drodze parlamentarnej pewnego nacisku na
rządy. A le i sfery kierujące rządową polityką caratu, przechodzącego bar
dzo niebezpieczną reform ę stosunków włościańskich, musiały starać się
o to, aby w K rólestw ie nie natknąć się na dodatkowe trudności.
Narzucała się w takiej sytuacji myśl, aby skoordynować działania pol
skie na terenie kraju z akcją dyplomatyczną. Dla tego zaś trzeba było
ściślej powiązać odpowiednie czynniki krajowe z centralą dyplomatyczną
Hotelu Lambert. Zresztą nie tylko dla tego celu było to potrzebne. Na
emigrację napływała młodzież uchodząca z kraju czy to z powodów prze
śladowań politycznych czy też dla nauki. O tę młodzież prowadzono stale
walkę, bo stanowiła ona rezerwę, z której emigracja odnawiała się. Już
w r. 1860 zaczął się wolny, potem coraz silniejszy napływ młodzieży kra
jowej. A b y sobie ją ująć trzeba było pieniędzy, potrzeba ich było także na
działalność propagandową wśród społeczeństw i rządów zachodnich. To
też około 1860 r. reorganizują się oba odłamy emigracyjne — demokra
tyczny i konserwatywny — i oba szukają ściślejszego kontaktu z krajem.
P rzy tym konserwatyści krajowi podtrzymują także kontakty z demo
kratami em igracyjnym i, bo z ich strony obawiają się niebezpiecznych
inicjatyw, nad którymi pragnęliby uzyskać kontrolę. Naturalnie Hotel
Lambert widział w tym zamach na swoje stanowisko. Już na wiosnę
1860 r. żalił się ks. W ładysław Czartoryski ziemianinowi z W ileńszczyzny
S. M eysztow iczow i2: „K ra j sam będzie winien co do następstw, jeśli nas
zostawi w zupełnej niemocy, a demokracji będzie siłę dawał. Jest to nie
1 Ostatnio sprawy te zostały przedstawione w książce I. K o b e r d o w e j ,
P o lity
ka czartoryszczyzny w okresie powstania styczniowego,
W arszawa 1957.
2 Archiwum Czartoryskich w Krakowie, Ew. 1147, Wł. Czartoryski do S. Meyszto
wicza 12 kwietnia 1860.
516
H E N R Y K W E R E SZYC K I
bezpieczna gra, ale niech kraj sam się w piersi bije, a nas nie w in i“ . P rzy
tej okazji książę zwierzał się z zamiarów Hotelu Lambert. Sprawa włoska
postawiła Europę przed zasadą narodowościową, teraz przyjdzie kolej
na Polskę. „A le — dodaje —г o tyle możemy się spodziewać szczęśliwego
obrotu okoliczności, o ile m y sami do tego pomożemy i pokażemy naszą
żywotność, tj. że możemy i żeśmy gotow i istnieć. Niech kraj o tym pamięta
i stara się, by w danej chwili mógł zacnie, godnie i zgodnie wystąpić. A le
i nam tu dajcie możność, byśmy sprawie m ogli przeważnie służyć. Otoczcie
nas ufnością, dajcie nam rady, instrukcje, wiadomości i pieniądze, a nie
dozwalajcie, aby siły kraju szły na popieranie zgubnych zamiarów“ .
W tym czasie w otoczeniu bardzo już starego ks. Adama daje się odczuć
rozprzężenie. Do objęcia roli naczelnej przygotowuje się miody' ks. W łady
sław, ale zbywa mu na autorytecie, jaki posiadał jego ojciec. T ym trudniej
przyjdzie mu zdobyć pozycję uznawanego przewodnika, że przy nim działa
znacznie starszy i obdarzony znacznie większym temperamentem politycz
nym jenerał Władysław Zamoyski. A b y ustalić jeszcze za życia starego
księcia całą organizację i zapewnić jej na przyszłość możność działania,
postanowiono w połowie roku 1860 stworzyć organ kierujący pracą całego
ośrodka, który nazwany został na jesieni tego roku „biurem “ , przedtem
nazywano je „agencją“ , „kołem “ , „gronem “ lub „radą“ . Od 15 lipca zaczęto
odbywać cotygodniowe regularne posiedzenia i prowadzić ich pro
tokoły. Ustalono też regulamin zobowiązujący członków „biura“ do
tajem n icy3. W skład biura wchodzili oprócz osób stale pracujących
w Hotelu Lambert, także ludzie związani z nim w kraju
jako
stali .'korespondenci paryskiego ośrodka. Była to formalna konspira
cja, bardzo podobna do tej, którą organizowali równocześnie demo
kraci paryscy szukający też kontaktu z krajem. Konspiracja była
sprzeczna z głoszonymi przez konserwatystów zasadami i dlatego
przeciw niej zaprotestował Zam oyski4. A le działalności konspiracyj
nej w zupełności uniknąć się nie dało, a protest starego jenerała pozostał
raczej gestem; on sam przez cały czas pobytu na emigracji porozumiewał
się z rodziną w kraju, drogą nielegalną przeważnie przez francuskich i an
gielskich kurierów dyplomatycznych. Jenerałowi szło o to, że teraz za
czynano tworzyć całą sieć konspiracyjną. W opozycji jego przebijała pewna
niechęć do nowej organizacji, której prezesem był młody ks. Władysław,
a ponadto charakterystyczne dla Zamoyskiego doktrynerstwo. Zresztą i tak
upłynęło sporo czasu, nim utarły się nowe form y organizacyjne. Po trzy
dziestu latach wspominał o tym ks. Władysław w swoim pamiętniku:
„Początki agencji były bardzo skromne i członkowie nie umieli sobie dać
radę. B yły raczej m owy i rozmowy, tj. dużo gadaniny i mało pracy, ciągłe
odnoszenie się do mego ojca po decyzję i radę nawet w drobnych rzeczach.
Początkowe rozdrażnienia na własnego prezesa ustały i mimo pisaniny do
mnie, taki sam regulamin postawiony został, jak myślałem: główna
zasada — tajemnica co do członków i działania“ .
3 M. H a n d e l s m a n ,
A dam C za rtoryski
t. III, W arszawa 1950, s. 640.
4
H. W e r e s z ус
к
i,
A n glia a Polska. 1860— 1865,
L w ó w 1934, s. 17. Pierwszy
zeszyt protokołów biura spłonął w r. 1939 w Warszawie. Ale korzystałem z nich przy
pisaniu książki
A n glia a Polska,
korzystał Handelsman, a co najważniejsze korzystał
z nich Wł. Cartoryski, kiedy w r. 1892 pisał swój pamiętnik. Porównanie szczegółów
podanych w mojej
A n g lii,
u Handelsmana i w pamiętniku pozwala stwierdzić zu
pełną zgodność danych. Pamiętnik znajduje się w Arch. Czart. (Ew. 1205).
HOTEL LAM B E RT I OBÓZ B IA ŁY C H
517
Dla nawiązania kontaktów z krajem ks. Władysław w ybrał się do
Galicji i w tedy zbliżył się do Ludwika' Wodzickiego i St. Tarnowskiego,
z którymi potem przez wiele lat nie straci kontaktu. Biuro najwidoczniej
ni© było w pełni zadowolone z misji swego prezesa, skoro wkrótce po nim
wysłano Horacego Delaroehe'a wprawdzie Francuza — syna znanego ma
larza — ale najwidoczniej silnie związanego z Polską, skoro mówił po
polsku i był stałym członkiem biura. Jemu jako Francuzowi była ta misja
łatwiejsza ze w zględów konspiracyjnych, ale i nie tylko dlatego. „M ógł
jako Francuz silniej nastawać“ — tłumaczy Władysław Czartoryski w swoim
pamiętniku. Zapewne szło .o to, że szlachta krajowa w tej misji widziała
dowód, iż za akcją Hotelu Lambert kryje się inspiracja Napoleona III. T ym
tłumaczą się słowa L. Wodzickiego, który pod koniec I860 r. donosił księciu
o stanie organizacji w zaborze austriackim5: „Lecz jak dziś rzeczy stoją,
już prawdopodobnie w początku lutego dojdziemy do tego rezultatu, że
przy jakiejkolwiek insynuacji z Waszej lub Cesarza strony, jedność działa
nia ludzi dobrej w oli wszystkich odcieni byłaby osiągnięta“ . To trzeba od
razu zaznaczyć, że pomimo iż najbliższa rodzina Czartoryskich przebywała
właśnie w zaborze austriackim, Galicja była najsłabszą chyba pozycją kra
jow ą Hotelu Lambert. Najsilniejsze oparcie znajdywał on w Wielkopolsce.
Działał tam Jan Działyński, zięć ks. Adama Czartoryskiego i szwagier
Zamoyskiego, a sama szlachta zaboru pruskiego już się wówczas zorganizo
wała i trzeba z nią było tylko nawiązać kontakt, aby potem mieć już za
pewnione źródło regularnych zasiłków pieniężnych i źródło informacji.
Korespondentem Hotelu Lambert w r. 1860 był tam Fr. Mycielski; istniał
też osobny komitet dla prowadzenia polskiej propagandy w prasie zachod
nio-europejskiej na którego czele stał prezes Koła Polskiego w Berlinie
Gustaw Potworowski. Dopiero po porozumieniu się z nim, a po jego
śmierci, która właśnie wtedy nastąpiła, z jego następcą, A ._Łączyńskim,-
ustalił się kontakt dzielnicy pruskiej z biurem paryskim B
.
Dużo ważniejszy związek biura z Królestwem był zrazu najbardziej
luźny. Oczywiście jenerał Zamoyski był w stałym kontakcie z braćmi,
a i ks. Adam pozostawał w korespondencji, bynajmniej jednak nie stałej
ze swym siostrzeńcem Andrzejem Zamoyskim, kontakty te jednak nie miały
charakteru organizacyjnego. N ajpierw pośredniczył z Królestwem Stani
sław P la te r 7, ale dopiero tuż przed wypadkami lutowym i w 1861 r. zacz
nie działać stały korespondent K. Górskie Potem dopiero grono korespon
dentów z Królestwa znacznie się rozszerzy.
W tym czasie montowania sieci korespondentów krajowych, biuro
paryskie było wewnętrznie skłócone, tak że nawet Wodzicki w pewnej
chwili sądził, iż ks. Władysław działa w ogóle poza biurem i dlatego za
pewniał go, że koło ludzi, które z· jego ramienia organizował: „Was tylko
mieć pragnie i Was jedynie uznaje, o tyle smutnym uważałbym sympto-
matem, gdyby W y a biuro znowu osobne tworzyliście obozy. Radzicie
nam, nakazujecie, zaklinacie, aby się łączyć, ależ dajcie dobry przykład,
5 Ew. 1156, L. Wodzicki do W ł. Czartoryskiego 7 grudnia 1860. Jak naiwnie oce
niano wpływ y Napoleona III, tego dowodzi list W ładysława Sanguszki z 8 marca
1861, z którego niedwuznacznie wynika, że chciałby zostać namiestnikiem i sądzi, że
się to przez Paryż da osiągnąć. Ew. 1158, s. 114.
6 5690, s. 291 n. Fr. Mycielski do Hor. Delaroche, W rocław 23 stycznia 1861.
7 M. H a n d e l s m a n , op. cit., s. 639.
Plik z chomika:
valdemaroff
Inne pliki z tego folderu:
Wereszycki Henryk_Stosunki Hotelu Lambert z Hercenem i Bakuninem w przededniu powstania styczniowego [Przegląd Historyczny_1957_Tom 48_Z. 2].pdf
(2990 KB)
Wereszycki Henryk_Hotel Lambert i obóz Białych przed wybuchem powstania styczniowego [Przegląd Historyczny_1959_Tom 50_Z. 3].pdf
(3291 KB)
Wereszycki Henryk_Okres 1865-1914 w powojennej literaturze historycznej [Przegląd Historyczny_1937-38_Tom 34_Z. 2].pdf
(2019 KB)
Inne foldery tego chomika:
A. K
Abraham Wladyslaw
Adamus Jan
Aer
Andrusiak Mikolaj
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin