Anna Achmatowa Wybór poezji Polski Zwi¹zek Niewidomych Zak³ad Wydawnictw i Nagrañ Warszawa 1991 T³umacze ró¿ni T³oczono w nak³adzie 20 egz. pismem punktowym dla niewidomych w Drukarni PZN Warszawa, ul. Konwiktorska 9 pap. kart. 140 g kl. III_B¹1 Przedruk z ksi¹¿ki pt. "Piêciu poetów" Wydawnictwo PIW, Warszawa 1975 Pisa³ J. Podstawka Korekty dokona³y E. Chmielewska i K. Markiewicz Wstêp Anna Andriejewna Achmatowa poetka rosyjska, urodzi³a siê w 1889 roku. Debiutowa³a jako przedstawicielka pr¹du zwanego akmeizmem, którego wspó³twórc¹ by³ jej m¹¿, poeta Miko³aj Gumilow. Akmeiœci propagowali wiernoœæ ziemi i doczesnym przeznaczeniom, upatruj¹c je przede wszystkim w przywróceniu zachwianej równowagi miêdzy natur¹ a cz³owiekiem. Poezja by³a dla nich szko³¹ konkretyzacji, twardych materia³ów, wyrazistych linii i dok³adnych charakterystyk; wskazywali dla niej analogie w pracy rzeŸbiarza. Akmeizm nawi¹zuj¹c poœrednio do tradycji parnasizmu i "sztuki dla sztuki" by³ programowo niechêtny spo³ecznym zaanga¿owaniom, ale echa burzliwych wydarzeñ historycznych zaczê³y wkrótce przedostawaæ siê do poezji jego twórców, polaryzuj¹c ich postawy. Promieniowanie kierunku okaza³o siê bardzo silne i znacznie przetrwa³o epokê, która go wyda³a. Przedmiotowoœæ akmeizmu zrealizowa³a Achmatowa w swych pierwszych utworach i zdoby³a sobie rozg³os jako precyzyjna miniaturzystka œwiata uczuæ wspó³czesnej kobiety, po raz pierwszy ukazanego za pomoc¹ narzêdzi nowoczesnej analizy psychologicznej. Anna Achmatowa debiutowa³a w 1912 r. zbiorem wierszy pt. "Wieczór". Kolejne tomy jej poezji to: "Paciorki", "Bia³e stado", "Nad samym morzem", "Dmuchawiec", "Anno Domini 1921". W kameralnej liryce poetki dominuje liryka mi³osna. Wiersze s¹ jeszcze zwiêz³e przy du¿ym kunszcie formalnym. Jej œwiat jest œwiatem akcesoriów codziennoœci i zatrzymanych w powietrzu gestów; nieznaczna zmiana jego uk³adów wywo³uje silne napiêcia uczuciowe: dotyk r¹k, szelest sukni, chiñski parasol itp. wyznaczaj¹ konkretn¹ i sprawdzaln¹ rzeczywistoœæ poetyck¹. Takie widzenie by³o w pierwszych latach XX w. rewelacj¹, oznacza³o demokratyzacjê tworzywa poetyckiego i swoist¹ laicyzacjê wzruszeñ, wyjêtych spod w³adzy mistycznych tajemniczoœci symbolistów. Uznana za w³adczyniê dusz rosyjskich kobiet, poetka nie poprzesta³a jednak na tej formule, pod koniec drugiego dziesiêciolecia poezja jej stopniowo i coraz bardziej poszerza swój obszar. Doœwiadczenia historyczne, które - jak u wszystkich akmeistów - wywo³uj¹ u Achmatowej uczucie osamotnienia (mimo, ¿e w kilku wyst¹pieniach poetyckich zdecydowanie odrzuca myœl o opuszczeniu kraju i postanawia dzieliæ jego losy) - nasycaj¹ jej twórczoœæ refleksj¹, spokojnym zaufaniem we w³asne si³y, szczególn¹ odpowiedzialnoœci¹ za s³owo. Poezja bêdzie odt¹d dla niej spraw¹ wielkiej miary, sprostania swemu czasowi, wiernoœci powo³aniu - a tak¿e osobistego mêstwa. Rozszerzone wydanie "Anno Domini 1921" ukaza³o siê w 1923 r. i od tego czasu poetka skazana by³a na milczenie. By³ to szczególnie ciê¿ki okres w jej ¿yciu. Po d³u¿szej, 18_letniej przerwie, poetka poœwiadczy³a swoj¹ ci¹g³¹ wa¿k¹ obecnoœæ wydanymi przed sam¹ wojn¹, w 1940 r., zbiorami - "Iw¹" i wyborem "Z szeœciu ksi¹g" - a tak¿e innymi utworami o silnej patriotycznej nucie. Jej wojna by³a przede wszystkim czasem wielkiej próby, "godzin¹ mêstwa", nowym doœwiadczeniem, któremu nale¿a³o sprostaæ w imiê najwy¿szych narodowych wartoœci. Dalsze tomy Achmatowej to "Utwory wybrane" zawieraj¹ce wiersze z ró¿nych lat. Jej poezja przesz³a cykl przemian - wczesna lakoniczna przedmiotowoœæ i kameralnoœæ uczuæ ust¹pi³a miejsca obszarom poetyckich refleksji; kontemplacji zwi¹zków przesz³oœci z teraŸniejszoœci¹, poszukiwaniu genealogii wspó³czesnoœci u progu burzliwego stulecia, w krêgu zjaw i cieni umar³ej epoki. Przez wiele lat (1940_#1955) powstaje "Poemat bez bohatera", ustawicznie wzbogacany, przekomponowywany. Przesz³oœæ jest tu poddana syntetycznej, swobodnej ewokacji w rytmie strumienia wspomnieñ, zostaje zaklêta w szereg znaków_masek i znaków_symboli o wielkiej poetyckiej sile. Wyj¹tkowo ciê¿kie doœwiadczenia osobiste poetki, po³¹czone ze sta³ym udzia³em w ogólnonarodowych dramatach wype³nia³ m.in. cykl "Requiem", poœwiêcony ofiarom roku 1937 i czyni¹ g³os Achmatowej g³osem szlachetnego sumienia. W póŸniejszych latach swego ¿ycia, ciê¿ko doœwiadczona przez czasy, w których przysz³o jej ¿yæ, cierpia³a nêdzê osamotniona, w sublokatorskim pokoju, wœród nieprzyjaznych ludzi. Ciê¿ko chora na gruŸlicê by³a wyj¹tkowo nieporadna. Jako ostatnia z krêgu wielkich by³a jednak otoczona ogromnym szacunkiem m³odzie¿y poetyckiej, której patronowa³a czujnie i skutecznie. Oprócz poezji Anna Achmatowa jest autork¹ wybitnych przek³adów poetyckich, m.in. poezji orientalnej, zachodnioeuropejskiej i polskiej. Pod koniec swych dni poetka doczeka³a siê miêdzynarodowych honorów - przyznano jej cenion¹ nagrodê poetyck¹ Etna_Taormina oraz doktorat honoris causa uniwersytetu w Oksfordzie. Zmar³a w 1977 r. Jej œmieræ pozbawi³a literaturê ¿ywego symbolu doœwiadczeñ i przeznaczeñ poezji naszego stulecia. W ZSRR obchodzono uroczyœcie stulecie jej urodzin. Ze zbioru "Wieczór" (1912) Czytanie "Hamleta" Przy cmentarzu - piaskiem wia³o z ugoru,@ a dalej - b³êkitnia³a rzeka.@ Powiedzia³eœ: "No có¿, idŸ do klasztoru@ lub za m¹¿ za g³upca, nie zwlekaj."@ Tak potrafi¹ mówiæ tylko ksi¹¿êta,@ lecz ja nie zapomnê tej rozmowy -@ niech przez wieki sp³ywa, wtedy zaczêta@ jak z ramion p³aszcz gronostajowy.@ (Mieczys³awa Buczkówna) Szarooki król Niech siê œwiêci niestygn¹cy ból!@ Umar³ wczoraj szarooki król.@ Duszny wieczór by³ barwy miedzi,@ m¹¿ mój wróci³ i spokojnie powiedzia³:@ "Wiesz, przynieœli go wczoraj myœliwi,@ u stóp dêbu le¿a³ nie¿ywy.@ ¯al królowej. Tak m³odo odszed³!...@ Jej w noc jedn¹ zbiela³y warkocze."@ Fajkê sw¹ na kominku odnalaz³,@ do swej nocnej pracy odszed³ zaraz.@ Ja córeczkê obudzê w nocy@ i popatrzê jej w szare oczy.@ Szelest topól zza okna doleci:@ "Nie ma króla twojego na œwiecie"...@ (Joanna Pollakówna) W Carskim Siole II. Mój sobowtór... ...Mój sobowtór marmurowy,@ zwalony pod starym klonem,@ twarz odda³ zwierciad³u wody@ ws³uchany w szelesty zielone.@ Œwietlisty deszcz po nim œcieka,@ obmywa zapiek³¹ ranê...@ Bia³y i ch³odny - poczekaj,@ ja te¿ marmurem siê stanê.@ (Mieczys³awa Buczkówna) * * * $*** (Zwar³a d³onie...) Zwar³a d³onie ¿a³obnie pod szalem...@ - Czemuœ blada, choæ oczy bez ³ez?@ - Bo mu duszê gorycz¹ i ¿alem@ napoi³am po brzeg i po kres.@ Zataczaj¹c siê, wyszed³ ode mnie -@ gorzkim skurczem ból usta mu zwiód³.@ Zbieg³am za nim schodami przez ciemniê,@ bieg³am za nim bez tchu a¿ do wrót.@ Zawo³a³am: "To ¿art! Tyœ mi drogi!@ Wróæ!... Nie wrócisz - wiêc nie chcê ju...
rutkowska-j