Humor.doc

(47 KB) Pobierz
Co to jest miłość

Co to jest miłość?  Miłość to jest światło życia.
A co to jest małżeństwo?
Rachunek za to światło.
***
Hotel, recepcjonista zagaja do nowo przybyłej pary:
Urlop?
Tak.
A dzieci państwo posiadają?
Posiadają.
A to tym razem państwo nie zabrali?
Nie zabrali.
Tylko we dwoje? Romantyczny wypad!
Tak.
A kto został z dziećmi?
Żona.
***
Żona przychodzi do męża z kamienną twarzą i mówi:
Słuchaj uważnie, bo mam dla ciebie dwie wiadomości. Dobrą i złą.
No to słucham.
Odchodzę od ciebie.
Rozumiem. A ta zła wiadomość?

***
Uradowana żona wraca do domu i chwali się mężowi:
Mam prawo jazdy! Teraz zwiedzimy cały świat!
Na to mąż odpowiada:
Ten czy tamten?
***
Polonus wpada do chicagowskiego szpitala, bo jego żona rodzi. Widzi położną i pyta:
No i jak?
Ma pan trojaczki.
Nasz rodak strasznie dumny:
Ma się rurę, co?
Może i ma, ale trzeba by ją przeczyścić, bo wszystkie czarne.
***
Pijany facet wraca do domu. Żona zaczyna awanturę i wymownie pokazuje palcem na zegarek. Na co facet:
Wielkie halo! Zegarek! Jak mój ojciec wracał do domu, to matka na kalendarz pokazywała!
***
Mąż zdradza żonę z kochanką. Po miłosnych wyczynach ubiera się i polewa alkoholem, aby żona nie poczuła zapachu perfum kochanki.
Gdy wchodzi do domu żona od razu go bije mówiąc: - Myślisz draniu, że jak się spryskałeś perfumami to wódki nie wyczuję!
***
Postanowiłem dać żonie więcej swobody - mówi kumpel do kumpla.
W jaki sposób?
Powiększam kuchnię..
***

Czy byłeś kiedyś we Francji?
Byłem.
A w Anglii?
Także.
A w Niemczech?
Również.
A który z tych krajów jest najpiękniejszy.
Trudno powiedzieć, wszędzie byłem z żoną.
***
Przyjaciółka do przyjaciółki:
Podobno twój mąż leży w szpitalu, bo coś złamał.
Tak. Przysięgę wierności małżeńskiej.
***
Mąż i żona oglądają w telewizji program psychologiczny o skrajnych emocjach.
W pewnym momencie odzywa się mąż:
Kochanie, to wszystko stek bzdur. Założę się, że nie jesteś w stanie powiedzieć mi czegoś, co uczyni mnie radosnym i smutnym jednocześnie.
Masz największego ... wśród swoich kumpli.
***
Żona pyta męża:
Kochanie, jakie kobiety podobają ci się najbardziej, piękne czy mądre?
Mąż odpowiada:
Ani takie, ani takie, ty mi się najbardziej podobasz.
***
Małżeństwo ogląda romans:
Jak myślisz - pyta zapłakana żona. - Czy oni w końcu się pobiorą?
Na pewno. Takie filmy zawsze kończą się tragicznie.  

 

 Jeśli idzie do ciebie góra, a ty nie jesteś Mahometem - uciekaj!

To lawina!

 

Facet po imieninach:

Budzę się rano cały w kwiatach.

- Och, jak romantycznie!

...otwieram szerzej oczy - a to klomb.

 

- Tato! Właśnie przeczytałem, że niedawno był Dzień Ojca. Sorry, że zapomniałem.

- Nie ma problemu synu, mnie też się w życiu zdarzyło zapominać o ważnych rzeczach.

- Na przykład?

- Na przykład założyć prezerwatywę.

 

- I jak smakuje szanownemu panu nasza grochóweczka?

- Szczerze mówiąc, to dupy nie urywa.

- Cierpliwości.

 

Koreę Północną można odróżnić od Południowej obserwując mech na pniach drzew.

Jeżeli ludzie go jedzą - to jest to Korea Północna.

 

Salon piękności:

- Poproszę manicure jak u Britney Spears, hairstyle jak u Angeliny Jolie i

pedicure jak u Naomi Campbell.

- A mordę Gerarda Depardieu zostawiamy?

 

- Stary, jak Ty świętujesz sukcesy?

- Piję.

- Ale ty bez przerwy pijesz.

- Bo jestem urodzonym zwycięzcą.

 

Moja żona nosi przy sobie gaz pieprzowy na wypadek gwałtu.

Nie twierdzę, że szwankuje na urodzie,

ale to podobnie, jakbym ja nosił polską flagę na wypadek zwycięstwa naszej reprezentacji.

 

Mały Jasiu puka do sąsiada.

- Tatuś prosił, żeby pan pożyczył...

- Cukru? Soli? - próbuje zgadnąć sąsiad.

- Nie, korkociąg.

- Korkociąg? Powiedz tatusiowi, że zaraz sam przyniosę!

 

 

 

 

- Dlaczego tak mało kobiet gra w piłkę nożną?

- Bo nie tak łatwo znaleźć jedenaście kobiet,

które chciałyby wystąpić w takich samych kostiumach.

 

Dzwonek do drzwi. Za drzwiami dziecko:

- Dzień dobry pani.

- A to ty Piotrusiu. Co się stało?

- Tata mnie przysłał, bo dłubie przy motorze i nie może sobie dać sam rady.

- Stary, rusz się i idź pomóż sąsiadowi.

- Tata jeszcze mówił, żeby pan sąsiad wziął taki specjalny klucz, bo tata

nie ma w garażu.

- A jaki?

- Szklaną pięćdziesiątkę...

 

Turysta odwiedził restaurację w Madrycie, spośród dań wybrał potrawę o

nazwie "Jaja a la corrida".

Danie było naprawdę duże i pyszne, a cena przystępna.

Powtarzał tak kilka dni, aż pewnego razu, porcja, którą dostał była bardzo

mała.

Zjadł i po obiedzie mówi do kelnera:

- Dlaczego dzisiejsza porcja była taka malutka?!

Kelner odpowiedział:

- No cóż, nie zawsze torreador wygrywa...

 

Gościu po powrocie z urlopu w Anglii spotyka kumpla.

- No i jak tam urlop, podobało się?

- Super, nawet wiem dlaczego Anglicy tak fanatycznie piją herbatę.

- Tak? Dlaczego?

- Wystarczyło skosztować ich kawy.

 

Logika pijaka:

Jeśli pijesz, upijasz się.

Jeśli się upijasz, idziesz spać.

Jeśli śpisz, nie grzeszysz.

Jeśli nie grzeszysz, idziesz do nieba.

Dlatego pij, a pójdziesz do nieba!...

 

Przebudzenia po upojeniu alkoholowym:

- na Kopciuszka - budzisz się w jednym bucie;

- na Rejtana - budzisz się pod drzwiami z rozdartą koszulą;

- na Królewnę Śnieżkę - budzisz się i dostrzegasz jeszcze siedmiu

nieprzytomnych facetów;

- na Czerwonego Kapturka - budzisz się w łóżku babci;

- na Krzysztofa Kolumba - budzisz się i nie wiesz, gdzie jesteś;

- na Śpiącą Królewnę - budzisz się i czujesz, że ktoś cię całuje, otwierasz

oczy i widzisz, że pies ci mordę liże.

 

 

 

Właściciel gospodarstwa agroturystycznego zwraca się do turysty:

- Tutaj co rano będzie pana budziło pianie koguta.

- To niech go Pan nastawi na dziesiątą!

 

W najwyższych górach świata, drogą nad przepaścią jedzie autokar z

turystami.

- I co, boicie się? - pyta przewodniczka.

- Tak! - krzyczą pasażerowie.

- To proszę robić to, co kierowca!

- A co robi kierowca?

- Zamyka oczy.

 

Facet kupił sobie fajny duży telewizor, przyniósł do domu,

żona patrzy, a na pudle sporo jakichś znaczków informacyjnych.

- Kochanie co oznacza ten kieliszek na opakowaniu? - pyta żona.

- To znaczy, że zakup trzeba opić.

 

To było w zimie:

Pani przedszkolanka pomagała dziecku założyć wysokie, zimowe butki.

Szarpie się, męczy, ciągnie...

- No, weszły!

Spocona siedzi na podłodze, dziecko mówi:

- Ale mam buciki odwrotnie...

Pani patrzy, faktycznie! No to je ściągają, mordują się, sapią...

Uuuf, zeszły!

Wciągają je znowu, sapią, ciągną, ale nie chcą wejść..... Uuuf, weszły!

Pani siedzi, dyszy a dziecko mówi:

- Ale to nie moje buciki....

Pani niebezpiecznie zwężyły się oczy.

Odczekała i znowu szarpie się z butami... Zeszły!

Na to dziecko :

-...bo to są buciki mojego brata ale mama kazała mi je nosić.

Pani zacisnęła ręce mocno na szafce, odczekała, aż przestaną jej się

trząść, i znowu pomaga dziecku wciągnąć buty.

Wciągają, wciągają..... weszły!.

- No dobrze - mówi wykończona pani - a gdzie masz rękawiczki?

- W bucikach.

 

Zgłoś jeśli naruszono regulamin