Chrzescijanski antychryst - ateistyczny kosciol powszechny.pdf

(402 KB) Pobierz
Powiedz STOP Mediom Masowej Manipulacji!
Data publikacji: 8.10.2014 r.
Ateistyczny Kościół powszechny?
„Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. (…) Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie
dostrzegasz? (…) Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz ażeby usunąć drzazgę z oka twego
brata” – BT, Mt 7,1-5.
„Ateiści, jak pokazują badania, są mniej moralni, mniej duchowi, bardziej zdolni do rzeczy złych i najgorszych, bardziej
prymitywni, brutalni. Oni najbardziej poniżają godność człowieka” – to fragment wykładu ks. Dariusza Oko wygłoszonego
w Pszczynie, podczas którego sugerował także, że ateiści dążą do seksualizacji dzieci, a zamiast wartości etycznych
wyznają fizjologiczne.
Mówienie o ateistach jako rodzaju podludzi, pozbawionych zasad etycznych i poczucia moralności, to w polskim Kościele
norma. Słychać je wygłaszane z ambon na niedzielnych kazaniach, w publicznych wypowiedziach hierarchów, i to wcale
nie tylko tych radiomaryjnych.
W Dyrektorium Katechetycznym Kościoła Katolickiego, czyli w dokumencie, na podstawie którego powstają programy
szkolnego nauczania religii, jest stwierdzenie, że ateizm wytwarza pustkę duchową, a „utrata wrażliwości na Boga jest w
istocie rzeczy również utratą wrażliwości na człowieka”.
Powyższą wypowiedź i fragmenty tekstu cytuję z artykułu „Obraza uczuć niereligijnych” autorstwa Joanny Podgórskiej z 14
numeru „Polityki” br. Nie mam zamiaru polemizować z owym kapłanem w kwestii prawdziwości jego osądu co do ateistów.
Powołał się on wszak na jakieś badania, które zapewne w jego mniemaniu upoważniły go do takiej oceny lecz ich nie
przytoczył aby uwiarygodnić swoją wypowiedź.
Nie znam tych badań, ani jakichkolwiek innych porównujących zachowania ateistów z zachowaniem osób wierzących.
Dlatego trudno byłoby mi ocenić ile w tym stwierdzeniu jest prawdy popartej dowodami, a ile niczym nie uzasadnionego
uprzedzenia. Czy mnie jako ateistę ta wypowiedź obraża? Otóż nie bardzo; w żaden sposób nie odnosi się ona do mnie, a
nie uważam się za chlubny wyjątek w tej kwestii. Poza tym, świadectwa historii także ukazują nam zupełnie inny obraz
tego problemu niż ten, który sugeruje ów kapłan.
Przyjmijmy jednak, że badania na które się ów ksiądz powołuje, naprawdę są wiarygodne. Idąc dalej logiczną drogą jego
rozumowania możemy śmiało przyjąć, że każda organizacja, grupa czy też społeczność, której członkowie są (cytuję):
„mniej moralni, mniej duchowi, bardziej zdolni do rzeczy złych i najgorszych, bardziej prymitywni i brutalni”, poniżający
godność człowieka – to bez wątpienia ateiści.
Choćby nie przyznawali się do tego i próbowali wmawiać światu, że jest inaczej. Bowiem „Po owocach ich poznacie”, jak
mówi mądra religijna maksyma. Kiedy więc już mamy ten „papierek lakmusowy” w postaci owej formuły dającej nam
możliwość zidentyfikowania ukrytych ateistów, możemy przystąpić do zbożnego dzieła i dokonać ich ujawnienia. W imię
oczywiście prawdy historycznej, a nie jakiejś tam zemsty.
Nie mam zamiaru ułatwiać sobie zadania i brać „pod lupę” takie organizacje jak: bolszewicy, komuniści, hitlerowcy i inni
faszyści, masoni, oraz wielu im podobnych, bo to jest zbyt oczywiste; to musieli być ateiści, gdyż ich podstępne i niecne
działania i ilość zła jakie wyrządzili ludzkości, świadczą wyraźnie, że członkowie tych organizacji, to ludzie mniej moralni,
mniej duchowi, bardziej zdolni do rzeczy złych i najgorszych (idąc rzecz jasna tropem rozumowania owego kapłana).
Taka „oczywista oczywistość” jak się to określa mnie nie pociąga specjalnie, pozostawiam to historykom. Chciałbym
natomiast zająć się w tym tekście zupełnie inną organizacją, która w swej wielowiekowej historii wyrządziła ludzkości
niewyobrażalną wręcz ilość cierpienia i bólu oraz niezawinionych krzywd. Organizacją, która szafowała ludzkim życiem bez
skrupułów i bez opamiętania, której skala zbrodni i towarzyszącej im hipokryzji jest trudna do wyobrażenia sobie, jeśli się
nie zna jej historii (ale tej prawdziwej).
Jednak mimo to, że wymowa świadectw historycznych jest druzgocząca i jednoznaczna (według formuły przedstawionej
na wstępie): to wszystko musiała być robota ukrytych ateistów – oni nadal starają się wmawiać światu, że brzydzą się
ateizmem, a swoje ohydne czyny tłumaczą krótko: cel uświęca środki!
http://wolnemedia.net/wierzenia/ateistyczny-kosciol-powszechny/
Str. 1 z 5
Powiedz STOP Mediom Masowej Manipulacji!
Data publikacji: 8.10.2014 r.
Na szczęście mamy już ów znamienny „papierek lakmusowy” w postaci owej formuły ujawniającej prawdę i możemy już z
całą pewnością stwierdzić: aby wyrządzić ludziom taką ilość zła i krzywd, trzeba być „mniej moralnym, mniej duchowym,
bardziej zdolnym do rzeczy złych i najgorszych, bardziej prymitywnym i bardziej brutalnym”. Jednym słowem:
poniżającym godność człowieka ateistą.
Tyle wstępu. Chciałbym teraz przedstawić nieliczne fragmenty świadectw z historii pewnej znanej organizacji, a ku
swojemu zaskoczeniu zobaczycie Państwo, jakim doskonałym kluczem jest ta formuła, do ujawnienia głęboko skrywanej
prawdy i zarazem zrozumienia prawdziwych motywów działania wielu ludzi. Oddajmy głos historykom:
„Laktancjusz (…) błyskawicznie wyparł się nie tylko własnych przekonań, ale ponadto całej trzechsetletniej tradycji. Ze
wszystkimi biskupami i świętymi przeszedł najkrótszą drogą do obozu oprawców ludzkości. Bo teraz poczuli oni sprzyjającą
atmosferę, dostrzegli szansę na zdobycie władzy i zaczęli krakać jak wszystkie wrony. (…) Krótko mówiąc, już w IV w. a
jeszcze wyraźniej w V w. Kościół idzie ku triumfowi krzyża po zgliszczach i trupach (…) niszczono coraz więcej świątyń, a
podjudzane tłumy nierzadko masakrowały pogan. Nieomal zawsze działo się to pod przewodem biskupów czy opatów,
przy czym najaktywniejsi byli mnisi (…). Ale i papieże zaczęli niezadługo pokazywać się w hełmach, zbrojach, z mieczami.
Mieli własne wojska lądowe, marynarkę wojenną, fabrykę broni. Walczyli o każde hrabstwo, każdy zamek, każdą twierdzę.
Zagrabiali całe księstwa. Wszędzie werbowali żołnierzy i dokonywali rzezi na własnych ziomkach (…). Ulubiona dewiza
Grzegorza VII to: „Niech będzie przeklęty ten, kto nie chce miecza umaczać we krwi!” (…) Juliusz II (dewiza: „Jeśli nie
pomogą klucze Piotrowe, to niechaj pomoże jego miecz!”), prowadził wojny nieomalże w każdym roku swego pontyfikatu.
(…) Paweł IV wyznał w połowie XVI wieku, że ma ręce „po łokcie unurzane we krwi” (…) Za czasów cesarza Ottona II,
Kościół wystawił dwukrotnie więcej rycerzy niż wszyscy książęta świeccy (…) kardynałowie i biskupi dowodzili całymi
armiami (…) Przez całe wieki kler propagował też świętą wojnę, do której Urban II jeszcze w 1095 r. (…) nakłaniał
zbójców. Papież zapewniał odpuszczenie grzechów, obfity łup, krainę mlekiem i miodem płynącą i krzyczał: „To nakazuje
Chrystus!”. „Krucjaty stały się wkrótce dla świata katolickiego jedną wielką klęską. Całe armie znikały niemalże bez śladu,
zniknęło nawet pięćdziesiąt tysięcy dzieci (…). Umocnił się natomiast islam i to był najtrwalszy efekt wypraw krzyżowych
(…). Ale papieże nie ustawali w nakłanianiu do nowych krucjat (…). Jeszcze pod koniec XV w. Pius II żądał od wszystkich
europejskich monarchów powszechnej krucjaty (…). Przed Stalinem i Hitlerem nikt w Europie nie gardził tak bezwstydnie
ludzkim życiem, nie pomiatał nim tak, jak czynił to chrześcijański Kościół, powołując się wręcz, co jest szczytem cynicznej
przewrotności, na „wolę bożą”. Kulminacją zbrodni inkwizycji było wycinanie języków, duszenie, palenie na stosie (…). W
bulli Ad extripanda z 1252 r. papież Innocenty IV przyrównał wszystkich chrześcijan niekatolików do zbójców i zobowiązał
władców do tego, by winnych heretyków zabijano w ciągu pięciu dni (…). Robiono znak krzyża i robiono miazgę z ludzi.
Gdy zbierał się trybunał, odwoływał się do Ducha Świętego, po czym zezwalał na wszelkie oszustwa (…). Każdy katolik był
zobowiązany składaną przez siebie przysięgą do prześladowania heretyków i musiał tę przysięgę powtarzać co dwa lata,
rodzice musieli denuncjować dzieci, te zaś swoich rodziców, mężowie denuncjowali żony, a te — swoich mężów (…). Przy
tropieniu „kacerzy” dopuszczalne jest wszelkie oszustwo. Ludzie są wszędzie podjudzani do polowań na heretyków,
otwarcie zaszczepia się im okrucieństwo (…). Sam wielki inkwizytor Torquemada osobiście posłał w Hiszpanii 10 220 osób
na stos, oraz 97 371 osób na galery (…). Ale sporadyczne akcje przeciw „kacerzom” nie zadowalały papieży. Pogrążyli oni
całą Europę w wojnie. Na południe i na północ wysyłali krucjaty. To, co nie było katolickie, musiało zniknąć, i tak samo
działo się jeszcze w XX w. w klerykalno-faszystowskiej Hiszpanii oraz w Chorwacji (…). A tymczasem Innocenty III wezwał
(…) cały świat chrześcijański do palenia „kacerzy”, którzy by się nie wyrzekli swej wiary (…). Po owym wezwaniu chwycili
za krzyże władcy duchowni i świeccy, całe hufce rycerzy, włóczęgów, tysiące łupieżców zwłok, najemni żołdacy, ladacznice
z przewoźnych świątyń Wenery. Z pieśnią Przyjdź Duchu Święty atakowali miasta, wyrzynali mieszkańców, i „heretyków”, i
katolików, jak popadło (…) Krucjaty i wojny religijne szaleją odtąd w Europie przez całe stulecia. Kontynuowane jest
również nawracanie pogan na Wschodzie, zainicjowane już w 782 r. (…) egzekucją czterech i pół tysiąca Sasów. W 1147
r. odbywa się krucjata na ziemie Wenetów. Hasło: „Kto nie zechce się ochrzcić, niech zginie”. „Sześćset lat prześladuje się
waldensów — tylko dlatego, że poważniej traktują Biblię. W 1234 roku papież Grzegorz IX nakłania do krucjaty przeciw
chłopom ze Steding, którzy odmawiają arcybiskupowi z Bremy nadmiernej daniny. Pięć tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci
ginie z rąk krzyżowców, a ich zagrody przejmuje Kościół i osadza w nich osadników (…). W 1568 r. hiszpański trybunał
inkwizycji postanawia likwidację trzech milionów Niderlandczyków, którzy (…) wolą być „raczej Turkami niż papistami”.
(…) We Francji dochodzi w 1573 r. — okrzyk bojowy : „Niech żyje msza! Zabijajcie, zabijajcie!” — w ciągu jednej nocy do
zmasakrowania 20 tys. hugenotów. „Wyplenienia” ich żądał Pius V”(…). „Od wieku XIII do XIX chrześcijański Kościół palił
czarownice, podczas gdy w starożytnej Babilonii palono tylko ich wizerunki (…). W ogień wrzucano stuletnie kobiety,
roczne dzieci, kalekich i ślepych, śmiertelnie chorych, kobiety ciężarne, całe klasy szkolne, nawet duchownych i zakonnice.
Szkody czynione w poszczególnych krajach były większe niż na skutek wojen. A każdy, kto przeciwstawiał się temu
szaleństwu, jako uznawany za „protektora czarownic”, najczęściej sam służył za „opał” (…). Bo przecież w archidiecezji
bamberskiej i w diecezji wrocławskiej istniały już piece krematoryjne dla czarownic! Po uśmierceniu owych nieszczęśników
http://wolnemedia.net/wierzenia/ateistyczny-kosciol-powszechny/
Str. 2 z 5
Powiedz STOP Mediom Masowej Manipulacji!
Data publikacji: 8.10.2014 r.
kler zagrabiał ich mienie i nierzadko był to prawdziwy powód wszczynania procesów o kacerstwo i czary. Jeden z
mogunckich dziekanów zarządził spalenie ponad 300 osób z dwóch wsi po to tylko, by móc przyłączyć ich ziemie do
swoich (…). Skropione krwią pieniądze inkasowali też inkwizytorzy i spowiednicy (…). Najszybszy i najłatwiejszy sposób
wzbogacenia się — mawiano — to palenie czarownic. Często ustawało ono, gdy znikała perspektywa obłowienia się /../ w
okolicy Wolfenbuttel, gdzie pod koniec XVI w. palono często nawet dziesięć kobiet dziennie, słupy, przy których stawały
one trafiając na stos, wyglądały jak zwęglony las. /../ Prześladowania osiągnęły punkt kulminacyjny dopiero po okresie
reformacji. Jeszcze w XVII w. ich ofiarą padło w Europie przypuszczalnie około miliona ludzi, głównie kobiet. I nawet u
schyłku XVIII w. ewangelicki biskup Troilus ze szwedzkiej diecezji Dalarna wyraził głębokie zatroskanie „naszą epoką
obojętności i wolnomyślności”, w której nie chciano już palić kobiet oskarżonych o czary.”
Oto fragmenty kroniki, dotyczące zdobycia Jerozolimy przez krzyżowców w 1099 r. („Religie wschodu i zachodu”, praca
zbiorowa pod redakcjąKazimierza Banka):
„(…) nasi następnie ścigali ich i mordowali aż do świątyni Salomona; tu była taka rzeź, że nasi po kostki brodzili we krwi
(…). Wreszcie nasi pokonawszy pogan, pojmali w świątyni sporo mężczyzn i kobiet i mordowali kogo chcieli, a kogo chcieli
zatrzymywali przy życiu (…). Nazajutrz rano wdarli się żołnierze potajemnie na dach świątyni Salomona i napadli na
Saracenów, mężczyzn i kobiety, ścinając ich gołymi mieczami; niektórzy z nich rzucali się z dachu świątyni (…). O takich
rzeziach pogan nikt dotąd nie słyszał ani ich nie widział, bo stosy trupów wyglądały jak wały graniczne, a nikt nie znał ich
liczby, tylko sam Bóg.”
Albo te przykłady przerażających opisów bestialskich zachowań, jakich dopuszczali się chrześcijańscy konkwistadorzy w
stosunku do tubylców z Nowego Świata:
„Chrześcijanie – pisze Las Casas (naoczny świadek, hiszpański dominikanin) – wdzierali się miedzy ludzi, nie oszczędzając
ani dzieci, ani starców, ani kobiet brzemiennych, ani tych w połogu, rozpruwali im ciała i rozrywali wszystkich na kawałki,
nie inaczej, niż gdyby napadli na stado owiec”. (…) „Nowo narodzone istotki – opowiada las Casas – odrywali, chwytając
je za nogi, od piersi matek i rzucali je na skały, rozbijając im głowy. (…) inne dzieci włóczyli ze sobą po ulicach, trzymając
je za ramiona, śmiali się przy tym i żartowali, a w końcu wrzucali te dzieci do wody i mówili: „Teraz tam się miotaj, ty
małe, nędzne ciało!”. (…) Robili też szerokie szubienice, takie, że stopy prawie dotykały ziemi, na każdej z tych szubienic
wieszali na cześć i chwałę Zbawiciela i dwunastu apostołów, po trzynastu Indian, potem podkładali drewno, rozniecali
ogień i palili wszystkich żywcem. (…) Wszystkich pozostałych , razem ze świtą, chrześcijanie zabili lancami i szpadami; ale
królową Anacoanę przez respekt powiesili. (…) Wszystkie opisane tu okropności i jeszcze wiele innych widziałem na
własne oczy.”
Na tych wyliczeniach poprzestanę. Na koniec tej części, dobitnie ukazującej znamienne przykłady religijnej moralności w
wykonaniu nie tylko wiernych tejże religii, ale także (a może przede wszystkim!) kapłanów Kościoła katolickiego, coś w
rodzaju podsumowania:
„„Ludzie znajdują chyba szczególną przyjemność w tym, że pozwalają się wciąż ogłupiać, sprzedawać, unicestwiać: za
ojczyznę, przestrzeń życiową, wolność, za Wschód i Zachód, za tego czy innego pana, ale najczęściej za tych, którzy ciągle
i z taką pewnością siebie mylą Boga z własną korzyścią, a własną korzyść z Bogiem, którzy z taką świadomością celu służą
danej chwili, choć nigdy nie tracą z oczu wieczności, którzy w czasie pokoju propagują pokój, a w czasie wojny — wojnę,
w obu wypadkach z równym przekonaniem i równą perfekcją (…). Tak, to chyba szczególna przyjemność przez tyle stuleci
nurzać się w ludzkiej krwi i wołać „Alleluja”! To chyba szczególna przyjemność od bez mała dwóch tysiącleci kłamać,
fałszować, oszukiwać (…). Gdzie znajdziemy tyle frazesów o wszechogarniającej miłości i taką pochłaniającą właściwie
wszystko, nienawiść? Gdzie znajdziemy religię, która z miłości zabija, torturuje, kradnie, szantażuje, pozbawia czci,
oczernia, wyklina? Ujmijmy to krótko: chrześcijaństwo stało się antychrystem. Ono samo stało się owym ukazywanym
przez siebie diabłem! Ono samo było tym złem, które rzekomo zwalczało! Tym piekłem, które straszyło, było właśnie ono!
Wśród wszystkich złych rzeczy stało się ono tą najgorszą: nie dlatego, że inne były lepsze, ale dlatego, że wszystkie inne
nie potrafiły być złe tak długo i tak intensywnie, dlatego, że nic innego nie zdobyło takiej władzy nad ludźmi podatnymi na
oszałamiającą ułudę, na którą składały się łacina, kłamstwa, duszpasterski patos, świątobliwe gesty, opowieści o
koszmarach i urokach zaświatów. Podatnymi na podjudzanie do zbrodni, byleby dochodziło do nich w imieniu Boga (i
kapłanów), które to imię pozwalało na wszystko, wszystko czyniło możliwym i wszystko ułatwiało. A tym czasem sami
kapłani umywali ręce, dbali o własną skórę, napełniali kiesy i nauczali: „Nie zbierajcie skarbów na ziemi”, „Nie sądźcie
innych”, „Kochajcie się nawzajem”, „Czyńcie dobro tym, którzy was nienawidzą”. Oni czynili zło tym, którzy kochali Jezusa,
którzy chcieli przestrzegać jego przykazań; takim ludziom wyrywali języki, wykłuwali oczy, miażdżyli kończyny, takich ludzi
http://wolnemedia.net/wierzenia/ateistyczny-kosciol-powszechny/
Str. 3 z 5
Powiedz STOP Mediom Masowej Manipulacji!
Data publikacji: 8.10.2014 r.
grzebali żywcem, rozpinali na krzyżach, palili, zamurowywali na resztę życia, nie oszczędzali im niczego, żadnej hańby,
żadnego bólu, mścili się na ich dzieciach i wnukach, czując się dobrymi i uprawnionymi do owych czynów — i nadal tak się
czują. A przecież ukrzyżowali ludzkość! (…) Od czasów Konstantyna cechami, po których rozpoznaje się ten Kościół, są
obłuda i przemoc; codzienną praktyką tej religii stała się masowa zagłada. Surowo zakazywano zabijania pojedynczych
osób, ale uśmiercanie tysięcy ludzi było dziełem miłym Bogu. To nie obłęd, to jest chrześcijaństwo”. Najważniejsze to stać
przy Panu Bogu. Z pokolenia na pokolenie w jego imieniu wypowiadano kłamstwa, torturowano, dokonywano rzezi, z jego
pomocą strumyki i rzeki zabarwiały się na czerwono od krwi i w ciągu dziejów nagromadziły się całe góry trupów; z
Bogiem przeciw Żydom, z Bogiem przeciw Longobardom, Sasom, Saracenom, Węgrom, Brytyjczykom, Polakom. Z Bogiem
przeciw albigensom, z Bogiem przeciw waldensom, (…) husytom, gezom, hugenotom, chłopom. Z Bogiem przeciw
protestantom, z Bogiem przeciw katolikom, a przede wszystkim z Bogiem przeciw sobie nawzajem, z Bogiem na pierwszą,
na drugą wojnę światową, z Bogiem wyruszy się pewno i na trzecią. Nie mające sobie równych ekumeniczne święte
zabijanie (…) wszędzie jeszcze występuje maksimum środków zagłady oraz minimum człowieczeństwa”. „Teoretycznie
chrześcijaństwo jest najbardziej pokojową, ale w praktyce najkrwawszą religią w dziejach świata. Uczciwi badacze
podkreślali to niejednokrotnie. Angielski historyk Wiliam E. H. Lecky nie uważa bynajmniej za przesadne stwierdzenia, iż
„Kościół zadał ludziom więcej niezasłużonych cierpień niż jakakolwiek inna religia”. A niemiecki teolog Bruno Bauer
przyznaje: „Żadna religia nie pochłonęła tylu ofiar w ludziach, i tak haniebnie ich wymordowując, jak ta, która szczyci się
przezwyciężeniem śmierci na zawsze”. „Z całą pewnością i bez żadnego uproszczenia można by stwierdzić, że Kościół, w
tym szczególnie Kościół katolicki stworzył najstraszniejszy w dziejach ludzkości mechanizm struktur władzy i właściwą
temu doktrynę moralną, której metodą była zbrodnia. Zbrodnicze i antyludzkie systemy polityczne dwudziestego wieku,
hitleryzm i stalinizm, całymi garściami czerpały z doświadczeń i tradycji Kościoła, dokonując eksterminacji całych narodów,
a zwłaszcza wszystkich tych, których posądzono o nieposłuszeństwo i nieprawomyślność. Getta, żółte gwiazdy, obozy
eksterminacyjne, a nade wszystko myśl usprawiedliwiająca zbrodnię i uzasadniająca potrzebę zbrodni, nie są wynalazkiem
dwudziestego stulecia. Wszystko to dobrze jest znane z dziejów Kościoła”. „Przyjrzyjmy się świadectwom historii: miliony
trupów na wszystkich kontynentach, miliony mordowanych przez długie stulecia w imię Boga. Siepacze z Biblią w jednej i
mieczem w drugiej ręce. Inkwizycja, tortury, sąd Boży. Krucjaty, masakry, rabunki, gwałty, szafoty, eksterminacje. Handel
niewolnikami, poniżenia, wyzysk, pańszczyzna, sprzedawanie mężczyzn, kobiet i dzieci. Ludobójstwa, mordy etniczne
chrześcijańskich konkwistadorów (…). Wspieranie wszystkich dwudziestowiecznych systemów faszystowskich (…) Rzymski
Kościół apostolski przewodzi w niszczeniu cywilizacji (…). Miliony ofiar miłości bliźniego”. „Ciągnąca się aż po wiek XX
kronika potworności Kościoła katolickiego jest tym ohydniejsza, że działy się one — co niech zabrzmi jak krwawe
szyderstwo! — w imię pokoju, miłości, dobrej nowiny. Żadna religia (…) nie stała się tak reakcyjna jak ta, żadna nie
odbiegała w swej praktyce od głoszonych nakazów i żadna nie wypierała się tak bardzo, bądź też nie bagatelizowała tak
bardzo, przepaści między praktyką a doktryną. Czy był jakikolwiek inny Kościół, który musiał przez całe stulecia zakazywać
lektury świętej księgi, bo rzeczywistość przeczyła jej w tak przerażającym stopniu?!”
Powyższe cytaty zaczerpnięte z „Opus diaboli” Karlheinza Deschnera, „Oblicza religii chrześcijańskiej” Edmunda
Lewandowskiego i „Zbrodni w imieniu Chrystusa” Roberta A. Haaslera.
Oczywiście gdyby nie owa oświecająca mnie formuła cytowana na wstępie, studiując historię chrześcijaństwa, a
szczególnie Kościoła kat., oraz dworów papieskich, doszedłbym do niewątpliwego i błędnego wniosku, iż to ludzie wierzący
religijnie, jak pokazują świadectwa historii, są mniej moralni, mniej duchowi, bardziej zdolni do rzeczy złych i najgorszych,
bardziej prymitywni i brutalni. To oni najbardziej poniżają godność człowieka.
I tym samym obraziłbym wielu porządnych ludzi wierzących. Na szczęście teraz jestem świadomy, że to wszelkie zło
musieli czynić ukryci ateiści, działający pod maską osób wierzących w wyznawane religijne prawdy. Inaczej nie może być.
Kto wie, czy nie jest to odkrycie na miarę Teorii Darwina, czy też Teorii Względności. Myślę, że mój wkład w
odkłamywanie historii zostanie właściwie doceniony (przynajmniej w niektórych kręgach).
Czy nie obawiam się zarzutu, iż w tym artykule obraziłem uczucia osób wierzących, przypisując wymienionym w nim
postaciom historycznym, obrzydliwy światopogląd ateistyczny? Nie, gdyż krytykujący mnie musieliby wtedy przyznać, że te
wszystkie wymienione tu zbrodnie przeciwko ludzkości, popełnili porządni z gruntu ludzie, uważający się za bogobojne i
pobożne osoby. Wierzący bez najmniejszych wątpliwości w prawdy swej religii i ideę, którą ona propaguje.
A wiadomym jest przecież wszystkim, że religia jako taka nie wyrządza nikomu żadnego zła (tak przynajmniej twierdzą
kapłani), nie mówiąc już o takich jak tu, zacytowanych okropnościach. Zatem logiczny wniosek jaki stąd wypływa jest
oczywisty: to wszystko musieli być ateiści, bo prawdziwie pobożny człowiek nawet muchy nie skrzywdzi, a co dopiero
bliźniego swego.
http://wolnemedia.net/wierzenia/ateistyczny-kosciol-powszechny/
Str. 4 z 5
Powiedz STOP Mediom Masowej Manipulacji!
Data publikacji: 8.10.2014 r.
Można by odnieść wrażenie, że nagle powiększyła nam się niewyobrażalnie społeczność ateistów. Tylko czy byłby to
powód do zadowolenia? Ten elitarny dotąd światopogląd przygniotły by niebawem pokłady hipokryzji i cwaniactwa i
zamiast wyzwalającej prawdy, mielibyśmy obowiązującą Prawdę, która nasze niezakłamane umysły utrzymywałaby w
nieustannym letargu. Chyba mimo wszystko nie zasłużyliśmy sobie na ten (nie)wątpliwy zaszczyt. I na pewno nie jesteśmy
go godni.
Spójrzmy jeszcze na ten problem z nieco innej strony: można przyjąć, iż w tej wypowiedzi ateiści nie tyle zostali obrażeni,
co raczej nobilitowani przez zrównanie ich z osobami wierzącymi religijnie. Świadectwa historii pokazują wyraźnie, iż te
wszystkie zarzuty kierowane pod adresem ateistów, pasują idealnie do osób uważających się i uważanych za bogobojnych
i pobożnych, a nawet świętych w niektórych przypadkach.
Nie wiem zatem, co byłoby łatwiejsze do „przełknięcia” dla osób wierzących: przyjęcie założenia, że wszyscy
wyszczególnieni przeze mnie (w owych cytatach) pobożni ludzie byli w istocie utajonymi ateistami, podszywającymi się
pod osobników wierzących religijnie? Czy to, że ateiści zamiast czuć się obrażeni ową wypowiedzią księdza – czują się
nobilitowani przez fakt przyrównania ich do osobników uważanych za głęboko wierzących i nie wahających się dawać
zawsze świadectwa swej religijnej wiary. Takie wypowiedzi jak ta na wstępie, utwierdzają mnie tylko w przekonaniu, że
warto rozmawiać o tych problemach, zamiast wzajemnego obrażania się na siebie.
Autor: Lucjan Ferus
Źródło:
Listy z naszego sadu
http://wolnemedia.net/wierzenia/ateistyczny-kosciol-powszechny/
Str. 5 z 5
Powered by TCPDF (www.tcpdf.org)
Zgłoś jeśli naruszono regulamin