Porter Jane - Niepokorna księżniczka.pdf

(500 KB) Pobierz
Jane Porter
Niepokorna księżniczka
Romans z szejkiem - 31
WSTĘP
- Nigdzie nie pojedziesz - oświadczyła księżniczka Nicolette, wyrzucając do
kosza list, napisany na ozdobnym pergaminowym papierze. - Po prostu zadzwoń i
powiedz sułtanowi... szejkowi, czy kto to tam jest,
że
minęły barbarzyńskie czasy,
gdy był zwyczaj aranżowania małżeństw. Chantal, na litość boską, jesteś
nowoczesną kobietą, a nie ofiarą jakichś prymitywnych rytuałów!
Chantal bez przekonania skrzywiła usta w uśmiechu, ale spojrzenie i reszta
twarzy wyrażały napięcie.
- Widzisz, Nico, on jest bogaty. Być może mógłby zapłacić za wolność Lilly.
Jeśli to jedyny sposób...
- To nie jest
żaden
sposób! Już raz znalazłaś się w podobnej sytuacji. Jak w
ogóle możesz poważnie traktować taką propozycję?
- Nasz kraj na tym zyska - spokojnie stwierdziła Chantal, wzruszając
ramionami. - Podobnie jak moja córka - dodała z rezygnacją.
Nicolette nie mogła się z tym pogodzić. Jej siostra gotowa była poddać się bez
walki. W ostatnich latach najstarsza z wnuczek królewskiej rodziny Ducasse
straciła resztki odwagi, by samodzielnie podejmować decyzje.
- Ty też masz prawo do własnego
życia
- odezwała się Nico. - Zasługujesz na
traktowanie z szacunkiem, uczuciem i serdecznością. Kolejne zaaranżowane
małżeństwo z jakimś playboyem zupełnie cię załamie - mówiła z narastającym
przekonaniem. Jeśli Chantal nie stać na podjęcie walki, ona sama musi wziąć
sprawy w swoje ręce. - Wiem,
że
chcesz pomóc Lilly, ale ona musi wrócić do domu
na Melio. Nie potrzebuje kolejnego wyjazdu do obcego kraju ani opiekunki, która
będzie ją pouczać,
że
młoda księżniczka nie powinna się
śmiać
i w każdej sytuacji
musi zachowywać należną powagę.
Chantal ze smutkiem pokiwała głową.
- Nico, gdy cię słucham, jest mi jeszcze ciężej.
R
S
Nicolette uklękła obok. Objęła siostrę za nogi i spojrzała jej w oczy.
- Chcę ci pomóc. Pozwól,
że
tym razem ja zrobię coś dla ciebie.
Chantal uniosła jedną brew i uśmiechnęła się lekko.
- Wyjdziesz za sułtana? - spytała z powątpiewaniem. - Nico, daj spokój.
Nigdy nie zgodziłabyś się na zaaranżowane małżeństwo. Poza tym chyba nie jesteś
jeszcze gotowa, by się ustatkować. Mężczyźni
ścielą
się u twoich stóp...
Nico oparła policzek na jej kolanach.
- Ja tylko chodzę na randki - wyjaśniła.
Chantal roześmiała się głośno.
- Randki? Ty polujesz na mężczyzn i rozbijasz ich na drobne kawałki.
- Taki Terminator w spódnicy? Przecież nikogo nie niszczę. Po prostu nie
spotkałam jeszcze tego jedynego.
- Jak chcesz go znaleźć, jeśli sypiasz z tymi nieodpowiednimi?
- Nie sypiam ze wszystkimi.
- Ale lubisz seks.
Nico zastanowiła się przez chwilę i spojrzała jej w oczy.
- Zdaje się,
że
starsza siostra jest ze mnie niezadowolona - stwierdziła.
- Starsza siostra martwi się,
że
możesz zarazić się AIDS, jakąś chorobą
weneryczną, zwykłą opryszczką, albo najzwyczajniej zajść w ciążę.
Jednak w rzeczywistości Chantal o wiele bardziej przejmowała się reputacją
siostry niż ewentualnymi komplikacjami.
- Masz zamiar wygłosić mi kazanie na temat przyzwoitych panienek? -
zaczepnie spytała Nicolette.
- Mama na pewno by cię nie pochwaliła.
- Ciesz się,
że
jej tu nie ma, bo też nie była grzeczną dziewczynką.
Chantal zesztywniała.
- Nie mów o mamie w ten sposób. Poza tym już od pięciu lat zdajesz sobie
sprawę,
że
musimy dobrze wyjść za mąż.
R
S
Ich rodzina władała miniaturowym królestwem Melio na Morzu
Śródziemnym.
Składało się z dwóch wysepek Mejia i Melio. Rodzina Ducasse
miała poważne kłopoty finansowe związane z handlem zagranicznym. Zapowiadało
się,
że
w końcu roku Mejia stanie się częścią Francji, a Melio przejdzie pod zarząd
Hiszpanii.
W tej sytuacji Chantal zaproponowała siostrom małżeństwa z rozsądku. Jeśli
trzy księżniczki wyjdą korzystnie za mąż, mają szansę uratować kraj. Kapitał
zainwestowany przez ich mężów szybko wpłynąłby na rozwój skromnej
gospodarki. Chantal pierwsza zdecydowała się na
ślub.
Jednak związek z księciem
Armandem Thibaudet de La Croix od początku okazał się kompletną klęską.
Nicolette potraktowała przypadek siostry jak ostrzeżenie dla siebie. Nie miała
wielkiej ochoty na pospieszne małżeństwo, ale nie zamierzała uchylić się od tego
obowiązku.
- Chyba nie chcesz powiedzieć,
że
już nikt nie zechce mnie za
żonę?
- spytała
teraz urażonym tonem.
- Niewiele wiem na temat twojej reputacji - spokojnie tłumaczyła Chantal. -
Natomiast wiem na pewno,
że
od nas zależy przyszłość Melio.
- Nigdy nie uchylałam się od oficjalnych zobowiązań. Gdy wyjechałaś,
przejęłam twoją działalność dobroczynną i...
- Dobroczynność jest potrzebna i szlachetna, ale kraj potrzebuje grubych
milionów. Nicolette, miałaś dwie propozycje małżeństwa - przypomniała starsza
siostra.
- Kilka lat temu.
- Właśnie! Potem już nic. Wiesz, dlaczego? Wszystkie europejskie rodziny
królewskie dobrze wiedzą,
że
zostałaś uznana przez prasę jako ta z księżniczek
Ducasse, która nie zamierza się ustatkować.
Nico przez dłuższą chwilę spoglądała zamyślona na siostrę. Doszła do
wniosku,
że
chociaż Chantal była gotowa jechać do Baraki i spotkać się z sułtanem,
R
S
ona nie może do tego dopuścić. Przez ostatnie lata Chantal przeszła już dość. Tylko
Nicole wiedziała, jakie to było piekło. Nawet Joelle, najmłodsza z sióstr, nie miała
pojęcia, ile wycierpiała tamta z powodu męża.
- Nie ma powodu,
żeby
któraś z nas wyszła za sułtana - odezwała się Nico. -
Możemy zwrócić się do niego o pomoc, nie rezygnując z własnej wolności -
mówiła, spoglądając jej w oczy. - Uwolnimy Lilly i sprowadzimy ją do domu -
dodała.
Chantal pokręciła głową z powątpiewaniem.
- Dziadkowie nigdy jej nie wypuszczą.
- Zmienią zdanie, gdy ktoś wywrze na nich odpowiedni nacisk - stwierdziła
Nico. - Na przykład, jeśli król Nuri zacznie nalegać. Mówiłaś,
że
ma wielką
władzę.
- I mnóstwo pieniędzy - dodała Chantal.
odmówi przyszłej
żonie,
prawda?
- Nico...
- W takim razie złożę królowi wizytę i poproszę o pomoc. Przecież nie
- Udam,
że
jestem tobą. Postaram się,
żeby
zakochał się we mnie...
- Ale...
- Chantal, to tylko mężczyzna, a ja potrafię nimi manipulować.
- Nic z tego nie będzie. Jakim cudem mogłabyś podać się za mnie? Jesteś
blondynką, a ja brunetką...
- Ufarbuję włosy. Jako brunetka będę do ciebie bardzo podobna - zapewniła i
roześmiała się głośno. - Zjawię się na chwilę, potem szybko zniknę. Nie zorientuje
się.
- Nico, wyniknie z tego katastrofa!
- Wystarczy sprytnie działać - powiedziała z przekonaniem. - Zaufaj mi.
Wszystko dokładnie zaplanuję. Dobrze wiesz,
że
jeśli czegoś chcę, zawsze to
osiągam.
R
S
Zgłoś jeśli naruszono regulamin