Pożegnanie z Moskwš Autor: Agniszka Osiecka W zimnych chmurach ptaki wiszš i kołyszš się pod wiatr, skrzydełkami listy piszš, które stršca byle grad. Tak nieczule mnie żegnałe, gdy mój pocišg ruszał w step, nie wzdychałe, nie wołałe, cóż nie palnę sobie w łeb. Przemarznięte kryłe ręce, oczy tarłe, rad nierad, gdy mój pocišg jak w piosence w młodym niegu rzebił lad. Z dwojga młodych i poważnych ty mšdrzejszy był niż ja. Co tu gadać, gdy na straży stoi mróz: trzydzieci dwa. Prawie jak z końskiego pyska bucha para z naszych słów. Czy daleka ja, czy bliska? Czy przyjadę kiedy znów? Nawet serce półzamarłe, oszroniały serca dzwon, ale czemu w takim razie tak mnie gna do twoich stron?
Kerk57