Miłoć w Rzepinie Autor: Grzegorz Tomczak Boże, jak oni się kochali, nie byli duzi, nie byli mali, wzrostu redniego, serca wielkiego, a miłoć była jak ze stali. Ona mu co dzień dawała jabłko, a on jej włosy czesał na gładko, włosy jej czesał, pragnienie krzesał; kochał jš bardzo. I nic ponadto. Miłoć starczała im do pierwszego, stróż anioł chronił ich ode złego, czasem płakali, czasem się miali, chcieli mieć chłopca maleńkiego. Słońce wysoko stało na niebie. On miał pocišgiem jechać do Drzewiec; spónił się trochę, nie trafił w stopień, Pan Bóg zaprosił go do siebie. Boże, jak oni się rozstali, wiatr włosy targał, deszcz w ziemię walił, a ona stała, krzyżyk ciskała, miłoć płakała. Przechodzšc w dali.
Kerk57